Please enable / Bitte aktiviere JavaScript!
Veuillez activer / Por favor activa el Javascript![ ? ]

Czy przed duńską gospodarką stoi nowe wyzwanie - ryzyko, że 93.000 uchodźców w 2018 roku zacznie pobierać zasiłki ?

W 2016 roku odnotowano w Danii największy od 45 lat przyrost ludności. Powód? Uchodźcy i azylanci. Oznacza to olbrzymie wyzwanie dla duńskiej gospodarki, gdyż emigranci z krajów niezachodnich w dużo mniejszym stopniu niż Duńczycy zasilają rynek pracy. Istnieje duże ryzyko, że liczba osób przebywających długofalowo na bezrobociu drastycznie wzrośnie, uważają ekonomiści z Nykredit.

Jak podaje Berlingske, szacuje się, że w 2018 roku liczba emigrantów z państw niezachodnich wyniesie 93.000, którzy albo nie będą pracować, albo będą pobierać zasiłki socjalne. Wyliczenia takie przeprowadził Nykredit w oparciu o dane z Duńskiego Urzędu Statystycznego.

Zakładając, że 93.000 azylantów i uchodźców zacznie pobierać zasiłki, oznaczać będzie to wzrost osób na utrzymaniu państwa o 1,6 % w porównaniu z rokiem 2016.

To z kolei według Nykredit oraz innych ekonomistów, jedno z największych wyzwań dla duńskiej gospodarki.

Nykredit za podstawę swoich obliczeń wzięło tzw. frekwencje zatrudnienia, która obrazuje odsetek zatrudnienia w danym roku. Wśród Duńczyków to trzy osoby na cztery, które pozostają na rynku pracy. Z kolei wśród osób spoza obszaru zachodniego, to nawet nie połowa.

„Wyliczenia bazują na średniej szacunkowej”, podkreśla starszy ekonomista Nykredit Tore Stramer, autor analizy, który jednocześnie uważa, że problem ten nie został poruszony podczas debaty nad kolejnymi reformami duńskiej gospodarki.

„To olbrzymia presja dla nas, która odciśnie swe piętno na naszej gospodarce przez wiele przyszłych pokoleń, jeśli natychmiast nie zwiększymy wymogów wobec uchodźców i azylantów. W dłużej perspektywie grozi nam ryzyko drastycznego wzrostu długofalowego bezrobocia. To dobre argumenty do wdrożenia priorytetów politycznych, które zwiększą frekwencję zatrudnienia wśród uchodźców”, mówi Stramer.

Ekonomista podkreśla, że ostatnia fala uchodźców z 2016 roku spowodowała wzrost gospodarki duńskiej w przeliczeniu na mieszkańca na poziomie 0. Oczywiście uchodźcy mogą stanowić korzyść dla gospodarki, lecz najpierw muszą podjąć pracę.

„Szwecja i Niemcy również borykają się z tym samym problemem. I jeśli to my rozwiążemy go pierwsi, staniemy się przykładem dla innych państw członkowskich”, mówi Tore Stramer.

Analiza Nykredit bazuje na 272.500 emigrantach z państw niezachodnich w wieku lat 26-64, którzy przebywali w Danii w roku ubiegłym. Do tej grupy zaliczono zarówno emigrantów, obecnych uchodźców, wcześniej przybyłych uchodźców, członków ich rodzin oraz innych emigrantów z krajów niezachodnich. Przyjmując, że jedynie połowa z tej kwoty pracuje, pozostaje 81.000 osób, które powinny podjąć pracę, by dorównać frekwencji zatrudnienia wśród Duńczyków.

Przez kolejne dwa lata Dania spodziewa się nowych fal imigracji. Jeśli wspomniane osoby nie podejmą jak najszybciej zatrudnienia, to do obecnych wyliczeń trzeba doliczyć  kolejne 12.000 osób, które utrzymywać będą podatnicy. Oznacza to zwiększenia wydatków na zasiłki socjalne o ok.2 miliardy koron rocznie, szacuje Nykredit. Wyliczenia opierają się na średniej zasiłku integracyjnego i nie zawierają dodatków typu edukacja, zdrowie czy dodatek do opieki nad dziećmi.

Już wcześniej Rockwool Fond zaobserwował, w jakim stopniu uchodźcy wpływają na duńską gospodarkę. Szef działu badań Jan Rose Skaksen podkreśla, iż przy założeniu, że napływający do Danii uchodźcy będą w wieku 20-30 lat, to ich frekwencja zatrudnienia powinna jako minimum wynieść 65%, aby nie stali się oni wydatkiem dla państwa. W chwili obecnej oznacza to zwiększenie zatrudnienia wśród tej grupy o 15%, aby móc powiedzieć, że nie stanowią obciążenia dla kieszeni podatnika.

„Zwiększenie frekwencji zatrudnienia dla tej grupy społecznej to olbrzymie wyzwanie. Do tej pory próbowaliśmy niemal wszystkiego, lecz bez skutku. To, czego nam potrzeba, to wysoka koniunktura, jaką ostatnio mieliśmy przed kryzysem finansowym”, mówi Jan Rose Skaksen.

Co prawda duńska gospodarka ma się coraz lepiej, lecz nie na tyle, by tak wielka grupa azylantów i uchodźców znalazła zatrudnienie.

„Po kryzysie pojawiła się ostra konkurencja w walce o stanowisko pracy. Azylanci i uchodźcy nie mają kwalifikacji, by nawet startować w wyścigu o miejsce pracy. Do tego dochodzi olbrzymia ilość osób z Europy Środkowo-Wschodniej, którzy bardziej pasują do rynku zatrudnienia”, mówi Skaksen.

Ekonomista Steen Bocian z Dansk Erhverv zauważa, że odsetek pracujących azylantów i uchodźców wciąż maleje: „Należy się przyjrzeć, kto do nas napływa. Kiedyś były to osoby z Pakistanu i Turcji, których obecnie nazywa się imigrantami ekonomicznymi. Uchodźcy z kolei uciekają przed śmiercią czy głodem i borykają się z innymi problemami niż brak kwalifikacji na odpowiednie stanowisko pracy”, tłumaczy Bocian.

Źródło: Berlingske

b2

e-max.it: your social media marketing partner
  • Brak komentarzy

Skomentuj

Komentuj jako gość

0